03 listopada 2013

1.Czas zacząć żyć na nowo. . .

 

 Ona 

 

Po dwu letniej nieobecności w ojczyźnie moje stopy ponownie dotykają 
płyty warszawskiego lotniska. Wyjeżdżałam mając wszystko, wracam nie mając nic. 
Odbieram walizki i powolnym krokiem kieruję się do wyjścia. 
Nikt mnie nie wita, nikt spragniony moją obecnością 
nie rzuca mi się na szyję.Taksówkarz pomaga mi załadować torby do 
bagażnika i w niezmąconej ciszy kierujemy się na jedno z nowoczesnych osiedl.
 Po piętnastu minutach jazdy staję po drzwiami mojego dawnego mieszkania.
 Wyjmuję klucze z torebki i już po chwili przekraczam jego próg. 
Tak wiele rzeczy w moim życiu uległo zmianie odkąd byłam tu po raz ostatni, 
lecz tutaj nie zmieniło się nic. Czerwone trampki leżą dokładnie w
 tym samym miejscu w którym je zostawiłam, pośpiesznie się pakując. 
Na oparciu kuchennego krzesła wisi ta sama Pawłowa koszulka,
 a w łazienkowym kubku stoją dwie, tak dawno nie używane szczoteczki.
 Otwieram drzwi sypialni i pierwsze co rzuca mi się w oczy, to nasze wspólne zdjęcie 
stojące na jednej z szafek nocnych. Byliśmy wtedy tacy szczęśliwi, 
tacy beztroscy. Wtedy liczyła się tylko nasza miłość. Miłość i nic więcej. 
Dalej swe kroki kieruję do garderoby. Oglądam ubrania pozostawione 
w Warszawie i stwierdzam, że mój styl także się zmienił, choć to raczej 
pozytywna zmiana. Jedyna jak na razie. Wracam do salonu i siadam na kanapie.
 Po chwili rozmyślania stwierdzam, że muszę w końcu zrobić coś ze swoim życiem. 
Nie mogę cały czas siedzieć, użalać się nad sobą i płakać. 
Czas zacząć żyć na nowo, tak jakby nic się nie stało,
 tak jakby tych dwóch ostatnich lat w ogóle nie było. 


_______________________________________________________________________________


Wiem jak dużo czasu minęło od dodania prologu. I chciałabym przeprosić wszystkie Was, które wchodziły na mojego bloga z nadzieją, że coś dodałam, że tak do długo trwało. Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby coś dodać. Pierwszego rozdziału napisałam trzy może cztery wersje i według mnie żadna nie jest dostatecznie dobra by ją publikować. Po prostu chyba zaczęłam wątpić w to co pisze. Dlatego też proszę o szczere opinie na temat tekstu. Miałam dopisać dalszą cześć do tego rozdziału ale stwierdziłam, że na razie wstawię to co mam, bo inaczej będziecie czekać w nieskończoność. 
Następny rozdział? hmmm nie wiem czy będzie następny, a jeśli tak to trudno określić kiedy dokładnie.W tygodniu nie mam kompletnie czasu, a gdy nadchodzi weekend nie ma na nic siły. 
Dlatego postanowiła, że nie będę na razie nic obiecywać.
Będą zainteresowani, będzie wena, będzie czas - na pewno się coś pojawi : ) 
Także chyba do zobaczenia : )